Renta zasądzona lata temu — czy można ją podwyższyć? I co jeśli temat renty w ogóle nie był poruszony?

Ten tekst dotyczy osób, które doznały naprawdę poważnych obrażeń — takich, po których leczenie i rehabilitacja trwają miesiącami, a życie codzienne wymaga stałego wsparcia. Wiele spraw odszkodowawczych takich osób nie kończy się naprawdę w dniu wydania wyroku, podpisania ugody albo wypłaty świadczenia przez ubezpieczyciela. W przypadku poważnych obrażeń ciała skutki wypadku potrafią zmieniać się przez lata. Stan zdrowia może się pogarszać, koszty leczenia mogą rosnąć, rehabilitacja może okazać się konieczna dłużej, niż zakładano, a poszkodowany może z czasem utracić możliwość wykonywania pracy, którą wcześniej jeszcze próbował kontynuować.

Dlatego renta po wypadku nie powinna być traktowana jak temat zamknięty raz na zawsze. Jeżeli została zasądzona wiele lat temu, jej wysokość może już nie odpowiadać rzeczywistym potrzebom osoby poszkodowanej. Jeżeli natomiast renta nigdy nie była dochodzona, warto sprawdzić, czy w sprawie nie pominięto jednego z najważniejszych roszczeń przysługujących osobie po ciężkim wypadku.

Czym jest renta po wypadku?

Renta odszkodowawcza to świadczenie, które ma rekompensować długotrwałe finansowe skutki wypadku. Nie jest tym samym co zadośćuczynienie za ból, cierpienie i krzywdę. Nie jest też jednorazowym zwrotem faktur za leczenie. Renta ma służyć pokrywaniu powtarzalnych, stałych albo przewidywalnych kosztów i strat, które wynikają z uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia.

W praktyce renta może dotyczyć trzech głównych obszarów. Pierwszym jest utrata zdolności do pracy zarobkowej, czyli sytuacja, w której poszkodowany po wypadku nie może pracować tak jak wcześniej albo może pracować tylko w ograniczonym zakresie. Drugim są zwiększone potrzeby, czyli na przykład koszty leczenia, rehabilitacji, leków, opieki, dojazdów medycznych, sprzętu ortopedycznego, konsultacji specjalistycznych czy wsparcia w codziennym funkcjonowaniu. Trzecim są zmniejszone widoki powodzenia na przyszłość, a więc sytuacja, w której wypadek ograniczył szanse poszkodowanego na rozwój zawodowy, awans, zdobycie kwalifikacji lub prowadzenie aktywnego życia zawodowego.

Przy poważnych obrażeniach ciała renta może mieć dla poszkodowanego większe znaczenie niż jednorazowa wypłata. Zadośćuczynienie może zostać wypłacone raz, natomiast potrzeby osoby poszkodowanej mogą trwać przez wiele lat, a czasem do końca życia.

Czy rentę zasądzoną lata temu można podwyższyć?

Tak, ale nie dzieje się to automatycznie. Sam fakt, że od wyroku minęło dużo czasu, nie wystarczy. Trzeba wykazać, że po ustaleniu renty doszło do istotnej zmiany okoliczności. W prawie mówi się o zmianie stosunków. W praktyce oznacza to, że obecna sytuacja poszkodowanego różni się od tej, którą sąd albo strony brały pod uwagę przy ustalaniu wcześniejszej renty.

Taką zmianą może być pogorszenie stanu zdrowia, ujawnienie się nowych następstw wypadku, zwiększenie zakresu niepełnosprawności, konieczność korzystania z częstszej rehabilitacji, wzrost kosztów leczenia, potrzeba stałej opieki, utrata pracy, brak możliwości powrotu do zawodu albo wzrost kosztów usług, które poszkodowany musi regularnie opłacać.

Przykładowo, renta ustalona dziesięć lat temu mogła odpowiadać ówczesnym kosztom rehabilitacji i opieki. Jeżeli dziś te koszty są wielokrotnie wyższe, a stan zdrowia poszkodowanego wymaga większego wsparcia, wcześniejsza kwota może być już całkowicie nieadekwatna. W takiej sytuacji trzeba przeanalizować, czy istnieją podstawy do wystąpienia o podwyższenie renty.

Co trzeba wykazać, żeby podwyższyć rentę?

Najważniejsze jest pokazanie różnicy między sytuacją z momentu ustalenia renty a sytuacją obecną. Nie chodzi więc wyłącznie o opisanie, że poszkodowanemu jest trudno. Trzeba udowodnić, co konkretnie się zmieniło i jaki ma to wpływ na wysokość comiesięcznych potrzeb albo utraconych dochodów.

Znaczenie mogą mieć aktualne dokumenty medyczne, zaświadczenia od lekarzy, opinie specjalistów, dokumentacja rehabilitacji, rachunki i faktury, kosztorysy opieki, informacje o utraconych zarobkach, decyzje rentowe, orzeczenia o niepełnosprawności, dokumenty z ZUS, dokumentacja dotycząca zatrudnienia oraz porównanie dawnych i obecnych kosztów funkcjonowania.

W sprawach o podwyższenie renty bardzo ważne jest także właściwe opisanie codzienności poszkodowanego. Sąd lub ubezpieczyciel musi zrozumieć, jak wygląda życie tej osoby po latach od wypadku: czy wymaga pomocy przy myciu, ubieraniu, przygotowywaniu posiłków, dojazdach, sprzątaniu, przemieszczaniu się, organizacji leczenia, rehabilitacji albo wizyt lekarskich. Renta nie jest abstrakcyjną kwotą. Powinna odpowiadać realnym skutkom wypadku.

Czy można podwyższyć rentę ustaloną w ugodzie?

To zależy od treści ugody i okoliczności sprawy. Ugoda co do zasady ma kończyć spór w zakresie, który obejmuje. Dlatego każdą ugodę trzeba dokładnie przeanalizować przed podjęciem dalszych działań. Znaczenie ma to, jakie roszczenia zostały w niej wymienione, czy strony przewidziały rentę, czy zrzekły się dalszych roszczeń, czy ugoda obejmowała przyszłe skutki wypadku i czy została zawarta w czasie, gdy stan zdrowia poszkodowanego był już możliwy do rzetelnej oceny.

Nie można automatycznie zakładać, że każda ugoda definitywnie zamyka wszystkie możliwości. Nie można też lekkomyślnie obiecywać, że każdą ugodę da się obejść albo podważyć. W sprawach, w których podpisano ugodę lata temu, konieczna jest indywidualna analiza dokumentów. Dopiero po jej przeprowadzeniu można ocenić, czy istnieje realna droga do dochodzenia wyższych świadczeń.

To jeden z powodów, dla których przy ciężkich obrażeniach ciała nie należy podpisywać ugód bez profesjonalnej oceny. Skutki wypadku mogą ujawniać się przez lata, a zbyt wczesne zamknięcie sprawy może pozbawić poszkodowanego środków potrzebnych na leczenie, rehabilitację i codzienne funkcjonowanie.

A co jeśli renta nigdy nie była poruszana?

To częsta sytuacja. Poszkodowany otrzymał zadośćuczynienie, zwrot części kosztów leczenia albo jednorazowe odszkodowanie, ale nikt nie przeanalizował, czy powinien otrzymywać również rentę. Rodzina była skupiona na leczeniu, ubezpieczyciel wypłacił określoną kwotę, sprawa wydawała się zakończona, a temat stałych miesięcznych kosztów nie został właściwie zgłoszony.

Trzeba jasno powiedzieć: ubezpieczyciel nie ma obowiązku za poszkodowanego wymyślać i zgłaszać wszystkich roszczeń. Jeżeli renta nie została zgłoszona, ubezpieczyciel najczęściej sam nie zaproponuje kompleksowej analizy sytuacji życiowej, zawodowej i zdrowotnej poszkodowanego. To poszkodowany albo jego profesjonalny reprezentant musi wskazać, czego się domaga, z jakiego powodu i w jakiej wysokości.

Jeżeli temat renty nigdy nie był poruszony, trzeba sprawdzić kilka kwestii. Po pierwsze, czy poszkodowany rzeczywiście ponosi stałe zwiększone koszty związane z wypadkiem. Po drugie, czy utracił częściowo albo całkowicie zdolność do pracy. Po trzecie, czy wypadek ograniczył jego możliwości zawodowe na przyszłość. Po czwarte, jak zakończyła się wcześniejsza sprawa — decyzją ubezpieczyciela, wyrokiem, ugodą czy tylko częściową wypłatą. Po piąte, czy roszczenie nie jest w całości lub w części przedawnione.

Dopiero po takiej analizie można odpowiedzieć, czy rentę nadal da się skutecznie zgłosić.

Czy po wielu latach można zgłosić rentę po raz pierwszy?

W niektórych sprawach tak, ale wymaga to szczególnej ostrożności. Kluczowe znaczenie ma przedawnienie, rodzaj wcześniejszego zakończenia sprawy oraz to, czy roszczenie o rentę było już przedmiotem oceny sądu albo ugody.

Jeżeli wcześniejsza sprawa dotyczyła wyłącznie zadośćuczynienia lub jednorazowego odszkodowania, a renta nie była w ogóle objęta żądaniem, nie można z góry zakładać, że temat jest zamknięty. Renta jest odrębnym roszczeniem i przy poważnych skutkach wypadku może wymagać osobnej analizy. Jednocześnie po wielu latach ubezpieczyciel może podnieść zarzut przedawnienia, szczególnie w odniesieniu do świadczeń za okres wsteczny.

W praktyce oznacza to, że nawet jeśli nie da się odzyskać wszystkich świadczeń za wiele lat wstecz, nadal może istnieć możliwość dochodzenia renty na przyszłość albo za okres nieprzedawniony. Każda taka sprawa wymaga jednak sprawdzenia dokumentów, dat, wcześniejszych decyzji, treści ugody lub wyroku oraz aktualnego stanu zdrowia poszkodowanego.

Nie warto więc rezygnować tylko dlatego, że od wypadku minęło dużo czasu. Ale nie warto też działać na podstawie ogólnych obietnic. W sprawach rentowych szczegóły decydują o wszystkim.

Kiedy najczęściej okazuje się, że renta była zbyt niska?

Do zaniżenia renty często dochodzi wtedy, gdy sprawę oceniano na zbyt wczesnym etapie leczenia. Przy poważnych urazach to właśnie stan końcowy — po zakończeniu rehabilitacji — przesądza o rzeczywistych potrzebach i o wysokości należnych świadczeń. Dopiero wtedy widać, czy deficyty w stawach po złamaniach, niedowłady czy inne następstwa okażą się trwałe i rozległe, czy uda się je wyrehabilitować i wrócić do formy zbliżonej do tej sprzed wypadku. Bez pełnej wiedzy o tym stanie trudno prawidłowo ustalić, jakie będą potrzeby poszkodowanego za rok, pięć czy dziesięć lat. Na początku rodzina może wierzyć, że rehabilitacja potrwa kilka miesięcy, poszkodowany wróci do pracy, a opieka będzie potrzebna tylko czasowo. Później okazuje się, że skutki wypadku są trwałe.

Drugą częstą przyczyną jest nieuwzględnienie realnej wartości opieki. Wiele rodzin zakłada, że skoro opiekę sprawuje żona, mąż, rodzic albo dorosłe dziecko, to nie jest to koszt. To błąd. Pomoc osoby bliskiej również ma wartość, a konieczność sprawowania opieki wynika ze skutków wypadku. Jeżeli poszkodowany wymaga codziennego wsparcia, powinno to zostać uwzględnione przy ustalaniu renty.

Trzeci problem to wzrost kosztów. Rehabilitacja, wizyty specjalistyczne, transport medyczny, środki pomocnicze, leki i prywatna opieka są dziś często znacznie droższe niż kilka czy kilkanaście lat temu. Renta, która kiedyś wydawała się wystarczająca, po latach może pokrywać tylko niewielką część rzeczywistych wydatków.

Czy renta z ZUS wyklucza rentę od ubezpieczyciela?

Nie należy tego zakładać. Świadczenia z ZUS i renta odszkodowawcza od sprawcy lub ubezpieczyciela pełnią różne funkcje i wynikają z różnych podstaw. Renta z ZUS może mieć znaczenie przy wyliczaniu szkody, ale samo jej pobieranie nie oznacza automatycznie, że poszkodowany nie ma żadnych dalszych roszczeń.

Jeżeli osoba po wypadku otrzymuje rentę z ZUS, ale jej dochody nadal są niższe niż te, które mogłaby osiągać, gdyby nie wypadek, może istnieć podstawa do dochodzenia renty wyrównawczej. Jeżeli dodatkowo ponosi stałe koszty leczenia, rehabilitacji lub opieki, można analizować także rentę z tytułu zwiększonych potrzeb.

Właśnie dlatego przy sprawach rentowych nie wystarczy spojrzeć na jedną decyzję lub jedną wypłatę. Trzeba zobaczyć całość sytuacji finansowej, zdrowotnej i życiowej poszkodowanego.

Dlaczego samodzielne prowadzenie sprawy o rentę jest ryzykowne?

Renta po wypadku wymaga precyzyjnego wyliczenia. Nie wystarczy napisać do ubezpieczyciela, że poszkodowany potrzebuje większych pieniędzy. Trzeba wskazać podstawę roszczenia, opisać związek z wypadkiem, zebrać dokumenty, przygotować wyliczenia, odróżnić rentę z tytułu utraconych dochodów od renty na zwiększone potrzeby i ocenić, czy można dochodzić świadczeń za okres wsteczny.

Ubezpieczyciel będzie analizował sprawę pod kątem dokumentów, medycyny, ekonomii i prawa. Może kwestionować zakres potrzeb, wysokość kosztów, związek części wydatków z wypadkiem, okres dochodzenia renty, możliwość podjęcia pracy przez poszkodowanego albo zasadność opieki w określonym wymiarze godzin. Każde takie stanowisko powinno zostać zweryfikowane przez eksperta.

Przy poważnych obrażeniach ciała sprawa rentowa nie jest dodatkiem do odszkodowania. Często jest jednym z najważniejszych elementów zabezpieczenia przyszłości osoby poszkodowanej. Nasze doświadczenie nie pozostawia tu wątpliwości: taka sprawa wymaga prowadzenia przez profesjonalnego pełnomocnika, który potrafi ocenić dokumentację, przygotować roszczenia i w razie potrzeby skierować sprawę do sądu.

Fundacja Na Wypadek — pomagamy wrócić do spraw, które pozornie są zakończone

Wiele osób po ciężkich wypadkach żyje przez lata z rentą, która nie odpowiada już ich rzeczywistym potrzebom. Inni nigdy nie usłyszeli, że renta mogła im przysługiwać. Czasem rodzina dowiaduje się o tym dopiero po latach, gdy koszty rehabilitacji, opieki i codziennego funkcjonowania zaczynają przekraczać jej możliwości.

Fundacja Na Wypadek pomaga osobom poszkodowanym i ich bliskim uporządkować takie sprawy. Analizujemy, czy renta została prawidłowo ustalona, czy można żądać jej podwyższenia, czy w ogóle była dochodzona oraz jakie dokumenty są potrzebne do dalszych działań. W sprawach o poważne skutki wypadku profesjonalna reprezentacja jest konieczna. Gdy poszkodowany decyduje się na współpracę, jego sprawę prowadzi adwokat lub pełnomocnik, który przejmuje formalności i dba o właściwe zgłoszenie oraz wyliczenie roszczeń.

Jeżeli renta została zasądzona wiele lat temu, nie oznacza to, że jej wysokości nie można już zmienić. Jeżeli temat renty nigdy nie był poruszony, nie oznacza to, że roszczenie nie istnieje. Najważniejsze jest rzetelne sprawdzenie sprawy, zanim zapadnie decyzja, że „nic już nie da się zrobić”.

Skontaktuj się z Fundacją Na Wypadek. Pomożemy ocenić sytuację, przeanalizować dokumenty i sprawdzić, czy poszkodowanemu przysługują dalsze świadczenia.