Gdy poszkodowany jest w szpitalu, a ubezpieczyciel już liczy

Pierwsze godziny po poważnym wypadku to chaos — karetka, oddział ratunkowy, decyzje o operacji, telefony do rodziny. W tym samym czasie ubezpieczyciel czeka — i liczy na to, że poszkodowany i jego rodzina nie będą wiedzieć, jakie prawa im przysługują. Bo dopóki szkoda nie zostanie zgłoszona, ubezpieczyciel nie ma żadnych zobowiązań. Milczenie poszkodowanego to dla niego najlepsza wiadomość.

Rodziny osób po ciężkich wypadkach — urazach wielonarządowych, operacjach neurochirurgicznych, długotrwałej rehabilitacji — bardzo często nie wiedzą, że decyzje podjęte w pierwszych tygodniach mogą przesądzić o tym, czy poszkodowany otrzyma pełną rekompensatę, czy tylko jej ułamek. Stawką jest renta, wieloletnia rehabilitacja i zadośćuczynienie sięgające kilkuset tysięcy złotych.

Właśnie wtedy — gdy poszkodowany walczy o życie w szpitalu, a rodzina jest przytłoczona — każda decyzja ma znaczenie. Ubezpieczyciel nie zgłosi się sam z siebie. To poszkodowany musi zgłosić roszczenie — i właśnie dlatego profesjonalne wsparcie od pierwszego dnia jest tak ważne.

Pierwsza wypłata to nie koniec — to zaliczka

Jednym z najczęstszych i najkosztowniejszych nieporozumień jest przekonanie, że pierwsza wypłata od ubezpieczyciela kończy sprawę. W rzeczywistości tak nie jest. Pierwsza wypłata ma charakter zaliczki na poczet bieżących kosztów leczenia — i nie zamyka drogi do dalszych roszczeń.

W poważnych sprawach powypadkowych stan końcowy poszkodowanego często nie jest znany przez wiele miesięcy. Dopiero czas i przebieg rehabilitacji pokażą, jakie deficyty pozostaną — czy złamane kończyny wrócą do pełnej sprawności, czy niedowład będzie trwały, czy poszkodowany wróci do pracy. Kwoty końcowe są pochodną stanów końcowych. Zamknięcie sprawy w pierwszych tygodniach, gdy nie wiadomo jeszcze, jak będzie wyglądało życie poszkodowanego za rok, jest działaniem wyłącznie na korzyść ubezpieczyciela.

Ubezpieczyciel może wypłacać kolejne transze w toku postępowania — na koszty leczenia, rehabilitacji, sprzętu, opieki. Każda z tych wypłat nie jest „ostatecznym rozliczeniem”. Ostatecznym rozliczeniem jest dopiero wyrok sądowy lub podpisana ugoda.

Jest jeden dokument, którego nie wolno podpisać pochopnie — ugoda

W toku kontaktów z ubezpieczycielem rodzina poszkodowanego może być proszona o podpisanie różnych dokumentów: potwierdzeń, oświadczeń, upoważnień. Większość z nich nie zamyka sprawy.

Jest jeden wyjątek: ugoda. To jedyny dokument, który co do zasady zamyka roszczenia poszkodowanego wobec ubezpieczyciela. Po podpisaniu ugody dochodzenie dalszych świadczeń — renty, wyższego zadośćuczynienia, zwrotu przyszłych kosztów leczenia — jest w zdecydowanej większości przypadków niemożliwe.

Ubezpieczyciele bywa, że proponują ugodę na wczesnym etapie, gdy jeszcze nie znamy pełnego obrazu szkody. Kwota może wydawać się wysoka — szczególnie w sytuacji stresu, gdy rodzina desperacko potrzebuje środków na leczenie. Ale ugoda zawarta przed ustaleniem stanu końcowego poszkodowanego niemal zawsze oznacza, że poszkodowany otrzymuje ułamek tego, co mógłby uzyskać w sądzie.

Zasada jest jedna: żadna ugoda bez konsultacji z doświadczonym pełnomocnikiem. Nie ma takiego pośpiechu, który by to usprawiedliwiał.

Dlaczego poważne sprawy trafiają do sądu — i co to oznacza

W przypadkach ciężkich obrażeń — złamań wieloodłamkowych, urazów kręgosłupa, urazów głowy, niedowładów, długotrwałej niezdolności do pracy — ubezpieczyciel bardzo rzadko dobrowolnie wypłaca kwotę adekwatną do rzeczywistej szkody. Skala wypłacanych świadczeń przy ugodach pozasądowych jest systematycznie niższa niż kwoty zasądzane przez sądy.

Właśnie dlatego w większości poważnych spraw powypadkowych droga do pełnej rekompensaty prowadzi przez sąd. Postępowanie sądowe daje możliwość dochodzenia renty — zarówno na bieżące koszty leczenia, jak i z tytułu trwałej utraty zdolności do pracy. Pozwala też na ustalenie zadośćuczynienia odpowiadającego rzeczywistej skali cierpienia i skutków wypadku.

W postępowaniu sądowym kluczową rolę odgrywają opinie biegłych lekarzy. To właśnie na ich podstawie sąd ustala zakres trwałego uszczerbku na zdrowiu, prognozę na przyszłość i związek między wypadkiem a stanem zdrowia poszkodowanego. Doświadczony pełnomocnik potrafi kwestionować niekorzystne opinie, wnioskować o opinie uzupełniające i tak prowadzić sprawę, żeby obraz medyczny był rzetelnie przedstawiony.

Dla rodziny poszkodowanego oznacza to jedno: im wcześniej sprawa zostanie właściwie poprowadzona, tym mniejsze ryzyko błędów, które na etapie sądowym będą trudne do naprawienia.

Jak powinna wyglądać pierwsza rozmowa z ubezpieczycielem przy poważnym wypadku

Kiedy poszkodowany przebywa w szpitalu z ciężkimi urazami, pierwszym krokiem jest prawidłowe zgłoszenie szkody — bo ubezpieczyciel sam nie nawiąże kontaktu. To za sprawą działań Fundacji Na Wypadek rozmowy z ubezpieczycielem mogą zostać skutecznie rozpoczęte i prowadzone w interesie poszkodowanego. Doświadczeni likwidatorzy szkód po stronie ubezpieczyciela znają wartość sprawy i wiedzą, że szybkie ugodowe zamknięcie leży w interesie firmy — dlatego poszkodowany potrzebuje kogoś, kto zna te mechanizmy równie dobrze.

Na tym etapie rodzina powinna wiedzieć przede wszystkim, co wolno, a czego nie:

  • Można potwierdzić fakt wypadku i jego ogólne okoliczności.
  • Można przekazać podstawowe dane dotyczące stanu zdrowia poszkodowanego — ale tylko to, co jest aktualnie potwierdzone przez lekarzy.
  • Nie należy oceniać rokowań ani deklarować, jak długo potrwa leczenie — tego na wczesnym etapie nie wie nikt.
  • Wszelkie dokumenty przekazuje się pełnomocnikowi — to jego zadanie, żeby zweryfikować każdy z nich i zadbać o interes poszkodowanego na każdym etapie.
  • Każde stanowisko ubezpieczyciela — w tym wszelkie propozycje i wyceny — wymaga weryfikacji przez eksperta, zanim rodzina podejmie jakąkolwiek decyzję.

Warto też pamiętać, że rozmowy telefoniczne z ubezpieczycielem mogą być nagrywane. Słowa wypowiedziane przez rodzinę mogą zostać użyte później jako dowód w sprawie. To nie powód do paniki, ale powód do ostrożności.

Fundacja Na Wypadek — profesjonalne wsparcie od pierwszego dnia

W sprawach, gdzie od początku wiadomo, że skutki wypadku będą poważne i długotrwałe, czas ma ogromne znaczenie. Decyzje podjęte w pierwszych tygodniach — co powiedzieć, co podpisać, kiedy złożyć wniosek — mogą zadecydować o tym, czy poszkodowany otrzyma pełną rekompensatę, czy tylko jej ułamek.

Fundacja Na Wypadek zapewnia poszkodowanym i ich rodzinom profesjonalną pomoc prawną na każdym etapie sprawy — od prawidłowego zgłoszenia szkody, przez całe postępowanie likwidacyjne, aż po reprezentację przed sądem. Nasi adwokaci mają doświadczenie w pracy z opiniami biegłych i dochodzeniu rent oraz wysokich zadośćuczynień w sprawach o poważne obrażenia ciała.

Jeśli Twój bliski jest po poważnym wypadku z poważnymi obrażeniami ciała — skontaktuj się z nami jak najszybciej. Każda taka sprawa, niezależnie od tego czy wydaje się prosta czy skomplikowana, wymaga zaangażowania profesjonalisty. Tam, gdzie duże obrażenia, tam duże kwoty — a tam największy wysiłek ubezpieczyciela, żeby wypłacić jak najmniej. Pomożemy zadbać o pełną rekompensatę od samego początku.

Kontakt: tel. +48 519 661 169, e-mail: fundacja@nawypadek.com.pl